Czy odkupienie winy zwalnia człowieka z odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy?

Czy odkupienie winy zwalnia człowieka z odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy?

Pytania i OdpowiedziCzy odkupienie winy zwalnia człowieka z odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy?
Zespół Qlix Personel zapytał 5 miesięcy temu

Proszę o  rozważenie problemu czy odkupienie winy zwalnia człowieka z odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy z uwzględnieniem przykładów z:

  • Pan Tadeusz
  • Potop
  • Dziady
  • Król Edyp
  • Biblia
  • Makbet

Proszę o przykłady z książek, ale również filmów.

1 odpowiedzi
AK odpowiedział 5 miesięcy temu

Ciężko nam wybaczać nawet drobne przewinienia. Zarówno sobie, jak i innym ludziom. To naturalne. Od tysiącleci nasz pierwotny instynkt przetrwania ustalił, że osoby, poprzez których działanie czuliśmy się zagrożeni, zasługują na szczególne traktowanie. Ostrożne. Pełne uwagi. Podejrzliwe.
Pismo Święte podkreśla jednak rolę przebaczenia. Sam Jezus radzi, by przebaczać bliźniemu „siedemdziesiąt i siedem razy” – czyli zawsze. Niezależnie od tego, czy ktoś pragnie wybaczenia, jesteśmy zobowiązani go udzielić.
Katechizm Kościoła Katolickiego ustanowił nawet specjalny mechanizm odkupienia. Po pierwsze, powinniśmy ustalić, czy w czymś zawiniliśmy. Jeśli tak, pożałujmy swojego zachowania i postarajmy się je poprawić. Następna w kolejności jest szczera spowiedź. Prócz odprawienia pokuty, powinniśmy także odkupić winy.
Jednak czy odkupienie winy zwalnia człowieka z odpowiedzialności? Wyobraźmy sobie mordercę przy konfesjonale. Z zimną krwią zabił żonę, jej kochanka i dwoje maleńkich dzieci. Działał w afekcie. Może kierowała nim zazdrość? Albo żal, że ktoś odebrał rutynę codzienności należącą dotychczas do niego? Ten mężczyzna już nie zagra z synkiem w piłkę, nie odstraszy adoratorów córeczki.
Co przeważyło, gdy z bronią rzucił się na najbliższych? Impuls? Nieważne, ponieważ nic nie zwróci życia zamordowanym. Mimo szczerego żalu i chęci poprawy, mąż ten zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy. I z pewnością spędzi wiele lat w więzieniu.
Niewątpliwie powinniśmy próbować naprawić wyrządzone zło. Ale wtedy pojawia się kolejny problem. Mimo że staramy się odkupować winy, nie zawsze wiemy, w jaki sposób to zrobić.
Przypomnijmy sobie zasłyszane w szkole opowieści o średniowiecznych pokutnikach. Odziani w zgrzebne szaty (worki pokutne), boso, wędrowali po europejskich sanktuariach w poszukiwaniu Bożego Miłosierdzia. Jakże ślepi, nie umieli go dostrzec! Zupełnie odrzucali oferowane im przez Pana promienie słońca, które niczym kołdra otulały cały budzący się do życia świat. Ignorowali cudowny, egzotyczny zapach kwiatów. A delikatne różnobarwne kielichy kołysane wiatrem, brutalnie ginęły pod stopami „pielgrzymów”.
Tak więc dużymi grupami przechodziły przez Europę tłumy ponurych, ledwie ubranych katolików. Mało tego: ich najbardziej rozpoznawalnym atrybutem prędko stały się… miniaturowe bicze. Aby odkupić winy, pokutnicy decydowali się na wymierzanie sobie krwawej chłosty. Zważmy, że w średniowieczu nawet lekarze mieli dość blade pojęcie o środkach antyseptycznych ani higienie osobistej. W niektórych klasztorach przestrzegano kąpieli… dwa razy do roku. Podczas Wigilii Bożego Narodzenia oraz w Wielkim Tygodniu poprzedzającym Wielkanoc. Dlatego też łatwo było o zakażenie. Dla wielu słabszych pielgrzymów długa piesza wędrówka połączona z katowaniem własnego ciała stawała się równoznaczna z wyrokiem śmierci.
Dlaczego więc tak chętnie podążano za kościelnymi inicjatywami? Moim zdaniem każdy człowiek – mniej lub bardziej świadomie – dąży do harmonii ze światem. Po to właśnie mamy sumienie. Jesteśmy istotami z góry przeznaczonymi do życia w grupie. To naturalne, że po pewnym czasie pojawią się problemy. Im jest nas więcej, tym słabsze więzy będą łączyć poszczególnych członków.
Dla tych, których kochamy, zawsze mamy przeznaczone więcej wyrozumiałości. Z czułością patrzymy na błędy najbliższych. Przeważnie nawet nie staramy się ich poprawiać! Jeśli nie szkodzą innym ludziom, a rozjaśniają tę najpiękniejszą twarz, my też je akceptujemy. Cóż z tego, że czasem bolą uszy? Może ktoś zupełnie nie zna się na grze na gitarze, jednak my traktujemy go tak poważnie jak czołowego gitarzystę w zespole rockowym?
Wystarczy jednak wspomnieć osoby odseparowane od społeczeństwa – więźniów. Oni też mają rodziny: matki, żony, dzieci… Ich błędy z pewnością należały do poważniejszych. Choć ponoszą odpowiedzialność za wyrządzone krzywdy, ktoś na nich czeka.
Prawie na pewno nie można zadośćuczynić wyrządzonemu złu. A jednak zawsze będzie na nas czekać ktoś, kto wybaczy. Bo miłość zawsze patrzy bardziej łaskawym okiem.

Twoja odpowiedź

17 + 7 =

Ostatnie pytania

Pytania z odpowiedziami